Internat gr 1 i 2

Jak zacząć myśleć pozytywnie? cz.1

Na ten temat powstają kilkusetstronicowe książki. Naszym celem jest dzisiaj pokazanie, jak w kilku krokach wprowadzić pozytywne myślenie. Siłą rzeczy więc musimy podejść do tematu wybiórczo. Jednak jest to wybór podyktowany wieloletnim doświadczeniem w pracy z ludźmi, nie bez powodu taki, a nie inny. Wierzę zatem, że i dla Ciebie będzie skuteczny.

Przejdźmy teraz do 5 kroków, od których możesz zacząć praktykowanie pozytywnego myślenia.

1. Nie przejmuję się rzeczami, na które nie mam wpływu

Ludowe porzekadło mówi: „Ile rzeczy trzeba mieć w d*pie, to się w głowie nie mieści”. I trochę o tym jest punkt 1.

Przy czym nie chodzi o olewanie, a o umiejętność odpuszczania, wycofania swojej energii i zaangażowania w tych miejscach, w których nie możemy mieć wpływu.

Jak to się manifestuje? Na przykład tak, że nie walczę z wiatrakami. Np. zamiast tłumaczyć się przed kimś, kto i tak nie jest zainteresowany moją odpowiedzią, mogę wykorzystać swoją energię na coś zupełnie innego. Na przykład na spojrzenie na sytuację z zupełnie innej strony, zrobienie czegoś w inny sposób, porozmawianie z kimś innym itd.

W codziennych, banalnych sytuacjach może to być np.: planuję piknik ze znajomymi na działce, ale zrywa się ulewa i nici z pikniku. Pesymista wkurzy się i być może nawet odwoła imprezę. Optymista poszuka rozwiązań. Być może przeniesie imprezę do domu. Nie rozpali ogniska w salonie, ale wymyśli coś innego. Takie sytuacje dla ludzi, którzy potrafią myśleć pozytywnie, są okazją do zabawy, rozwikłania zagadki, podjęcia wyzwania. Dla pesymistów są kłodami pod nogami, które bliżej nieokreślony ktoś rzuca im pod nogi, żeby znowu lub zawsze zrobić im na złość. Mogą więc złorzeczyć na deszcz, na panią pogodynkę albo wyżywać się na najbliższych. Ale będzie to acelowe i bez sensu. Gdyby zadali sobie pytanie: czy mam wpływ na to, że dziś pada? Odkryliby, że nie. Ale mają ogromny wpływ na to, co dalej z tym zrobią, jaką będą mieć względem tego postawę, jak zareagują.

Czasem wystarczy jedna mała zmiana poprzedzona tym pytaniem: czy mam na to wpływ?

Dzięki tej jednej małej zmianie możemy dostrzec inne aspekty danej rzeczy czy sytuacji. I wyjść z innymi rozwiązaniami. I nie chodzi tu o jakieś czarowanie rzeczywistości, a o podstawowe prawa zarządzania energią.

„Nie przejmuję się rzeczami, na które nie mam wpływu” może oznaczać na początek „nie zajmuję się rzeczami, na które nie mam wpływu”. Jedną z kwestii, która się z tym wiąże, jest umiejętność zmiany zachowania, kiedy aż nadto wyraźnie widać, że stare zachowanie po prostu nie działa. Jak to mówił Einstein, szaleństwem jest robić coś tak samo po raz setny i oczekiwać innych rezultatów. Wtedy po prostu trzeba zmienić zachowanie. Czyli: jak nie działa, to zrób to inaczej.

2. Pielęgnuję bliskie relacje, na których mi zależy

Psycholog radzi: Jak zbudować dobre relacje - Nasz Swiat

Satysfakcja z bliskich relacji to najważniejszy ze wskaźników dobrego samopoczucia i szczęścia.

Przeprowadzono w tym temacie wiele badań i doświadczeń, i nie ma wątpliwości: dobre, jakościowe relacje uszczęśliwiają nas jako ludzi. Mało tego, wzbogacają tak wiele sfer naszego życia, że działa ono lepiej na bardzo wielu poziomach.

Chodzi również o wsparcie. Myśli stają się od razu lepsze i jaśniejsze, kiedy wiemy, że ktoś za nami stoi i w razie czego nas złapie. Wsparcie emocjonalne, które ludzie często realizują w bliskich związkach, ma również ogromny wpływ na poczucie własnej wartości.

Pielęgnowanie relacji międzyludzkich często zaczyna się od tego, by sprawdzić, które z tych relacji są bliskie i dla nas istotne. Czasem inwestujemy mnóstwo czasu i energii w relacje, które okazują się jednostronne – po czasie widać, że to tylko my się staraliśmy, wychodziliśmy z inicjatywą i inspirowaliśmy drugą stronę. Warto sprawdzać, jak to wygląda i czy w relacjach panuje balans, równowaga w braniu i dawaniu.

Są też relacje, w których, często po czasie, orientujemy się, że za mało dbaliśmy o drugą stronę. Można to sprawdzić dwoma prostymi pytaniami: na ile ta relacja jest dla mnie ważna? oraz ile swojego czasu poświęcam na dbanie o tę relację? Można to zrobić w skali od 1 do 10 albo w procentach, dla łatwiejszego oglądu sytuacji. Niekiedy wyniki takiego „śledztwa” zadziwiają. Bo często na poziomie deklaracji wydaje nam się, że dana relacja jest dla nas najważniejsza. Ale gdy sprawdzimy, ile faktycznie czasu i innych zasobów wkładamy w tę relację, może się okazać, że o wiele, wiele mniej niż deklarowaliśmy.